Torres to ciekawy przypadek w klasie średnich SUV-ów: duży, praktyczny i wyraźnie tańszy od wielu europejskich rywali, a przy tym oferujący benzynę, hybrydę i napęd elektryczny. Model znany wcześniej jako SsangYong Torres w 2026 roku funkcjonuje już pod marką KGM, ale wciąż zostaje autem, które najbardziej wygrywa przestrzenią, wyposażeniem i rozsądną wyceną. Poniżej rozkładam go na czynniki pierwsze: od wersji i cen, przez prowadzenie, po to, dla kogo ma to realny sens.
Najważniejsze fakty o Torresie w jednym miejscu
- To średniej wielkości SUV o długości ponad 4,7 m i bagażniku od 703 do 1662 l.
- W Polsce dostępny jest jako benzyna 1.5 T-GDI 163 KM, hybrid oraz EVX.
- Benzynowy wariant ma 6-biegową skrzynię manualną lub automatyczną Aisin i opcję 4x4 z blokadą.
- Hybryda startuje od 129 253 zł brutto w aktualnej ofercie, a EVX od 156 803 zł brutto.
- To auto bardziej rodzinne i praktyczne niż sportowe, ale w codziennym użyciu broni się bardzo uczciwie.
- Największe atuty to przestrzeń, wyposażenie i sensowny stosunek ceny do rozmiaru.

Czym jest Torres i skąd wziął się jego charakter
Patrzę na Torresa jak na SUV-a, który nie próbuje udawać delikatnego crossovera do miasta. Jego sylwetka jest masywna, prosta i trochę „terenowa” w wyrazie, co dobrze pasuje do filozofii marki opartej na haśle „Powered by Toughness”. Sama nazwa też nie jest przypadkowa, bo odnosi się do chilijskiego masywu Torres del Paine, więc w tle jest pomysł na auto z podróżniczym, a nie tylko miejskim charakterem.
W praktyce to ważne, bo Torres nie sprzedaje się stylistyką premium, tylko uczciwą funkcjonalnością. Dostajesz nadwozie większe niż sugerują to zdjęcia, wysoki prześwit, duży bagażnik i kabinę zaprojektowaną z myślą o rodzinie, a nie o pokazie gadżetów. Ja właśnie za to ten model cenię: nie obiecuje więcej niż daje, ale daje naprawdę sporo.
Najlepiej widać to w proporcjach. To auto ma ponad 4,7 m długości, a jego bagażnik mieści 703 l i po złożeniu tylnych oparć rośnie do 1662 l. To są już liczby, które w codziennym życiu robią różnicę, zwłaszcza jeśli w aucie często ląduje wózek, rowery dzieci, walizki albo sprzęt na weekendowy wypad. Z tego punktu widzenia Torres jest bardziej dużym, praktycznym SUV-em niż modnym crossoverem, i właśnie od ceny oraz wersji zależy, czy ta filozofia będzie dla ciebie opłacalna.
Ile kosztuje w Polsce i jakie wersje mają sens
W oficjalnym cenniku KGM Polska benzynowy Torres startuje od 127 900 zł brutto, a aktualna oferta promocyjna pokazuje też poziom 111 703 zł brutto. To ważna różnica, bo w tym segmencie próg wejścia potrafi przesądzić o wszystkim. Hybryda startuje od 129 253 zł brutto w ofercie promocyjnej, a Torres EVX od 156 803 zł brutto; bez promocji EVX wyceniono na 169 900 zł brutto.
| Wersja | Napęd i technika | Cena startowa | Dla kogo |
|---|---|---|---|
| Benzynowy Torres | 1.5 T-GDI 163 KM, 280 Nm, 6MT lub 6AT, 2WD albo 4WD z blokadą | od 127 900 zł brutto, w promocji od 111 703 zł brutto | Najlepszy wybór, jeśli chcesz wejść najniżej cenowo i nie potrzebujesz elektryfikacji |
| Torres Hybrid | Hybryda z automatem e-DHT, nastawiona na płynniejszą i oszczędniejszą jazdę | od 129 253 zł brutto w ofercie promocyjnej | Dla kierowców, którzy jeżdżą mieszanie i chcą lepszego balansu między miastem a trasą |
| Torres EVX | Elektryk 207 KM, 339 Nm, bateria 73,4 kWh, do 462 km WLTP | od 156 803 zł brutto w ofercie promocyjnej | Dla osób z dostępem do ładowania, które chcą pełnego elektryka bez dopłaty do klasy premium |
W benzynie warto też spojrzeć na różnice między wersjami wyposażenia. Joy jest najtańszy, Adventure dodaje sensowne elementy codziennego komfortu, a Wild idzie mocniej w stronę bogatego SUV-a z lepszym osprzętem. W praktyce dopłata do napędu 4x4 nie jest symboliczna, ale też nie wygląda absurdalnie jak w niektórych konkurencyjnych SUV-ach. Jeśli więc zimą jeździsz często poza miasto albo holujesz przyczepę, 4x4 ma sens. Jeśli nie, lepiej przeznaczyć budżet na lepszą wersję wyposażenia. Skoro różnice cenowe są już jasne, czas sprawdzić, jak Torres zachowuje się na drodze.
Jak jeździ na co dzień i czego nie udaje
Benzynowy Torres ma 1.5-litrowy, czterocylindrowy silnik turbo o mocy 163 KM i 280 Nm momentu obrotowego. To nie jest układ stworzony do szpanowania osiągami, tylko do spokojnej, pewnej jazdy. W mieście i na trasie wystarcza, ale kierowca nie powinien oczekiwać charakteru hot hatcha. Ja bym powiedział wprost: to samochód, który lubi być prowadzony z głową, a nie na siłę.
Do wyboru masz 6-biegowy manual albo 6-biegowy automat Aisin. Automat pasuje do tego auta lepiej, jeśli chcesz komfortu, spokojnej pracy i częstszej jazdy rodzinnej. Manual ma sens głównie wtedy, gdy zależy ci na niższym progu wejścia i prostszej konfiguracji. Dochodzi jeszcze napęd 4x4 z funkcją blokady, który przy śliskiej nawierzchni i zimowych wyjazdach daje realną przewagę nad zwykłym 2WD. To nie jest terenówka do przepraw, ale w śniegu, błocie czy na szutrach sprawdzi się wyraźnie lepiej niż typowy miejski SUV.
W hybrydzie charakter zmienia się na bardziej płynny i spokojniejszy, a EVX z kolei daje ciszę, pełny moment od startu i znacznie prostsze poruszanie się po mieście. Dla mnie najważniejsze jest to, że Torres nie udaje auta sportowego ani luksusowego. On ma po prostu dobrze wykonywać codzienną robotę, a to w motoryzacji bywa bardziej wartościowe niż efektowna specyfikacja. Po jeździe warto jednak zejść z fotela kierowcy i spojrzeć na to, co auto oferuje rodzinie oraz w codziennym użytkowaniu.
Przestrzeń, wyposażenie i bezpieczeństwo bez marketingu
Największą zaletą Torresa jest przestrzeń. Bagażnik 703 l to wynik, który naprawdę robi różnicę w rodzinie, a po złożeniu oparć masz 1662 l, więc z samochodu da się zrobić bardzo sensownego „woła roboczego” na urlop, zakupy albo większy sprzęt. Kabina jest szeroka, a pozycja za kierownicą wysoka i wygodna, więc model dobrze znosi długie godziny za kółkiem.
Wnętrze nie próbuje na siłę rywalizować z niemieckim premium. To raczej dobrze zorganizowana, nowoczesna kabina z dwoma 12,3-calowymi ekranami, Android Auto, Apple CarPlay, dwustrefową klimatyzacją i sensownym rozmieszczeniem sterowania. W wyższych wersjach dostajesz elementy, które realnie podnoszą komfort, a nie tylko wyglądają dobrze w katalogu: podgrzewaną kierownicę, czujniki z przodu, martwe pole, kamerę 360 stopni, elektryczną klapę bagażnika czy wentylowane fotele. To właśnie taki zestaw robi codzienną różnicę, nie drobne ozdobniki.
Bezpieczeństwo też jest zrobione dość solidnie. W bazie masz 7 poduszek powietrznych, a pakiet asystentów obejmuje między innymi AEBS, czyli automatyczne hamowanie awaryjne, LDWS i LKAS, czyli ostrzeganie przed zjechaniem z pasa oraz asystenta utrzymania pasa, a także system kontroli stabilności i hamulec pokolizyjny. W wyższych wersjach dochodzi bogatszy pakiet ochrony, w tym lepsze czujniki i monitoring otoczenia. To nie jest zestaw „dla folderu”, tylko realne wsparcie w codziennej jeździe. Zanim jednak uznasz, że to auto dla ciebie, warto przejść przez kilka praktycznych decyzji zakupowych.
Co sprawdzić przed zakupem, żeby nie przepłacić
Przy Torresie najbardziej opłaca się nie tyle pytać „czy kupować”, ile „którą konfigurację brać do swojego stylu życia”. Z mojego punktu widzenia trzy decyzje są kluczowe: skrzynia, napęd i poziom wyposażenia. Reszta ma mniejsze znaczenie, niż sugerują broszury.
- Jeśli robisz głównie miasto i krótkie trasy, rozważ hybrydę albo EVX, zwłaszcza gdy masz gdzie ładować samochód.
- Jeśli jeździsz mieszanie i liczysz budżet, benzynowy Joy lub Adventure zwykle da najlepszy stosunek ceny do tego, co dostajesz.
- Jeśli jeździsz zimą, po drogach gorszej jakości albo holujesz, 4x4 w benzynie ma realny sens.
- Jeśli zależy ci na komforcie, automat będzie lepszym wyborem niż manual, bo bardziej pasuje do charakteru auta.
- Jeśli chcesz długo trzymać samochód, sprawdź warunki gwarancji i to, jak masz dostępny serwis w swojej okolicy.
Warto też uczciwie policzyć koszty całkowite, a nie tylko cenę zakupu. Hybryda i elektryk są droższe na start, ale mogą lepiej bronić się przy dużych przebiegach miejskich. Benzyna będzie prostsza i tańsza w wejściu, lecz przy intensywnej eksploatacji może okazać się mniej opłacalna niż wynika z samej raty. Na tym etapie łatwo już wskazać, która wersja ma najwięcej sensu w praktyce, więc kończę krótką rekomendacją.
Którą wersję wybrałbym w 2026 roku
Gdybym miał wybrać najrozsądniej, patrzyłbym na trzy scenariusze. Do budżetowego zakupu brałbym benzynowego Torresa w wersji Adventure z automatem, bo daje najlepszy kompromis między ceną, komfortem i wyposażeniem. Do codziennej jazdy po mieście i okolicach sensownie wygląda Hybrid, bo poprawia płynność i zużycie energii bez wchodzenia w świat kabli. Jeśli masz ładowanie w domu lub firmie, EVX jest najciekawszy, bo wnosi najwięcej spokoju w mieście i najniższy lokalny koszt jazdy.
- Joy wybierałbym tylko wtedy, gdy liczy się każda złotówka.
- Adventure to najbezpieczniejszy punkt wejścia dla większości rodzin.
- Wild ma sens, jeśli chcesz pełniejszego wyposażenia i nie boisz się wyższej ceny.
- Hybrid jest dobrym kompromisem dla kierowcy, który nie chce jeszcze pełnego elektryka.
- EVX wygrywa tam, gdzie jest dostęp do ładowania i stałe, przewidywalne trasy.
Jeśli miałbym zamknąć temat jednym zdaniem, powiedziałbym tak: Torres nie próbuje być samochodem dla wszystkich, ale dla właściwej grupy kierowców jest bardzo sensownym wyborem. To rodzinny SUV, który najlepiej broni się wtedy, gdy oczekujesz przestrzeni, prostoty i uczciwej wyceny, a nie prestiżowego znaczka na masce.