Citroën SM - Legenda z silnikiem Maserati - Czy warto go kupić?

Gabriel Wasilewski .

6 czerwca 2026

Piękny, turkusowy Citroen SM na tle złotego pola i jeziora. Klasyk motoryzacji w malowniczej scenerii.

Citroën SM to jedno z tych aut, które trudno pomylić z czymkolwiek innym: francuskie grand tourer z lat 70. łączące komfort hydropneumatyki, silnik Maserati i stylistykę, która do dziś wygląda odważnie. W tym tekście pokazuję, skąd wzięła się jego legenda, co naprawdę wyróżniało ten model na drodze i na co zwrócić uwagę, jeśli myślisz o nim nie tylko jako o ikonie, ale też jako o klasyku do kupienia.

Najważniejsze fakty, które warto znać od razu

  • SM zadebiutował w marcu 1970 roku w Genewie, a produkcję zakończono w maju 1975 roku po zbudowaniu 12 920 sztuk.
  • To było luksusowe GT z silnikiem V6 Maserati, zawieszeniem hydropneumatycznym i kierownicą Diravi.
  • Auto potrafiło jechać ponad 220 km/h i było jednym z najszybszych przednionapędowych samochodów swojej epoki.
  • Na rynku klasyków nie jest tanie w utrzymaniu, bo wymaga specjalistycznej wiedzy i bardzo dobrego stanu wyjściowego.
  • W 2026 roku bardziej opłaca się kupić zadbany egzemplarz z historią niż tani projekt do odbudowy.

Czym był ten model i dlaczego Citroën zaryzykował tak dużo

SM nie powstał po to, żeby wypełnić lukę w gamie. To był manifest marki: luksusowe coupe, które miało pokazać, że Citroën umie budować samochód szybki, komfortowy i technicznie wyprzedzający swoją epokę. Projekt oparto na doświadczeniach z DS, ale dodano do niego znacznie więcej ambicji, a także silnik Maserati, bo właśnie po przejęciu włoskiej marki Francuzi dostali narzędzie do stworzenia prawdziwego grand tourera.

Według Citroëna, model pokazano po raz pierwszy w marcu 1970 roku na Salonie Genewskim, a ostatni egzemplarz zjechał z linii w maju 1975 roku. W tym czasie powstało 12 920 sztuk, co dobrze pokazuje skalę ryzyka. To nie był samochód dla masowego klienta, tylko dla kierowcy, który chciał czegoś bardziej wyjątkowego niż zwykłe luksusowe coupe. Dla mnie właśnie to jest w SM najciekawsze: marka zbudowała auto, które nie próbowało nikogo udawać. Następny krok to spojrzenie na to, jak tę odwagę widać w samej sylwetce.

Srebrno-brązowy Citroen SM z charakterystycznym przodem i podwójnymi reflektorami, gotowy na renowację.

Stylistyka, która wciąż wygląda świeżo

To auto nadal robi wrażenie, bo jego proporcje są po prostu inne niż we współczesnych samochodach. Niski przód, długa maska, płynna linia dachu i smukły tył sprawiają, że SM wygląda bardziej jak samochód koncepcyjny niż produkcyjny. Do tego dochodzi pas przedni z sześcioma reflektorami pod osłonami i bardzo charakterystyczna, aerodynamiczna twarz, którą trudno pomylić z czymkolwiek innym.

Za projekt odpowiadał Robert Opron, a efekt był tak nowoczesny, że nawet dziś nie sprawia wrażenia „starego klasyka”. To ważne, bo wiele aut z lat 70. broni się historią, ale wizualnie zostaje w muzeum. SM nadal wygląda jak coś, co może wjechać pod hotel albo pod salon kolekcjonerski i nie zestarzeć się przy tym ani o jeden gest. Warto też pamiętać, że był to pierwszy Citroën z pięciobiegową skrzynią, więc nawet w kabinie czuć było, że to nie jest zwykłe coupe. I właśnie ta mieszanka wyglądu oraz techniki prowadzi do najciekawszej części całej historii.

Mechanika, która była bardziej śmiała niż zdroworozsądkowa

Zawieszenie i hamulce

Hydropneumatyka, czyli zawieszenie wykorzystujące ciecz i gaz zamiast klasycznych sprężyn, była znakiem firmowym Citroëna, ale w SM dopracowano ją tak, by auto zachowywało stały prześwit i bardzo pewnie trzymało się drogi. W praktyce daje to wrażenie, że nadwozie niemal płynie nad asfaltem, zamiast po nim skakać. Do tego dochodziły cztery hamulce tarczowe oraz układ, który dbał o skuteczność hamowania niezależnie od obciążenia.

Brzmi egzotycznie, bo takie właśnie było. Dziś to rozwiązanie nadal imponuje, ale tylko wtedy, gdy działa jak należy. Zawieszenie Citroëna nie wybacza zaniedbań, a w aucie tej klasy drobny przeciek czy nieprawidłowe ciśnienie szybko zamieniają komfort w kosztowny problem. To jeden z powodów, dla których SM warto oglądać przez pryzmat stanu technicznego, a nie samej legendy.

Silnik Maserati

Pod maską pracował V6 Maserati o pojemności 2,7 litra, a później pojawiła się także większa wersja 3,0. Oficjalne materiały marki podają moc sięgającą 180 KM i prędkość maksymalną ponad 220 km/h. Jak na początek lat 70. to był bardzo mocny argument, zwłaszcza że mówimy o samochodzie z napędem na przednie koła.

Ważniejsze od samej liczby koni było jednak to, że SM miał charakter auta do szybkiego, dalekiego podróżowania. Nie chodziło o brutalne przyspieszenie spod świateł, tylko o pewność przy wysokiej prędkości i o to, by auto nie męczyło kierowcy. Właśnie dlatego tak dobrze pasował do pojęcia grand tourera. Następny element układanki jest jeszcze ciekawszy, bo wpływa bezpośrednio na to, jak to auto prowadzi się na co dzień.

Przeczytaj również: Jak odczytać kody błędów Toyota: 3 skuteczne metody diagnostyki auta

Diravi i kokpit

Diravi, czyli układ kierowniczy ze zmiennym wspomaganiem zależnym od prędkości, to jeden z najbardziej rozpoznawalnych elementów SM. Na parkingu kierownica obraca się niemal bez wysiłku, a przy wyższej prędkości robi się stabilniejsza i spokojniejsza. To rozwiązanie może zaskakiwać, jeśli ktoś pierwszy raz siada za kierownicą, bo nie daje typowego, mechanicznego „oporu” znanego z innych aut.

W kabinie czuć podobną filozofię. Kierownica ma regulację wysokości i głębokości, a sam układ przyrządów został zaprojektowany tak, by kierowca miał poczucie obcowania z czymś nowoczesnym, a nie z luksusem udającym nowoczesność. To właśnie suma tych detali sprawia, że SM nie jest po prostu ładnym klasykiem. On naprawdę prowadzi się inaczej, co od razu widać po pierwszych kilometrach.

Jak tym autem jeździ się naprawdę

SM najlepiej czuje się tam, gdzie droga jest długa, równa i daje tempo spokojnego, ale szybkiego podróżowania. W mieście jego charakter bywa bardziej wymagający, bo lekka praca kierownicy i miękkość zawieszenia mogą początkowo sprawiać wrażenie oderwania od klasycznych przyzwyczajeń. Po kilku kilometrach wiele osób zaczyna to jednak doceniać, bo auto nie męczy tak jak typowe sportowe coupe z twardym zestrojeniem.

Najuczciwiej powiedzieć tak: to nie jest samochód do udowadniania czegokolwiek na ciasnych ulicach. To samochód do płynnego, szybkiego połykania kilometrów. Jeśli ktoś oczekuje nerwowej reakcji i sztywnego zawieszenia, będzie rozczarowany. Jeśli szuka dużego komfortu, stabilności i poczucia obcowania z czymś naprawdę wyjątkowym, SM potrafi nagrodzić już po pierwszej porządnej trasie. Z takiego charakteru wynika jednak też jedno: zakup wymaga rozsądku, a nie tylko zachwytu nad zdjęciami.

Na co patrzeć przed zakupem klasyka

Przy SM najważniejsze nie brzmi „czy auto jest ładne”, tylko „czy jest kompletne, zdrowe i utrzymywane przez kogoś, kto rozumie ten model”. W praktyce różnica między dobrze utrzymanym egzemplarzem a przypadkowym projektem bywa ogromna, bo tu każda niedoróbka techniczna szybko zamienia się w kosztowną historię.

Co sprawdzić Dlaczego to ważne Czerwona flaga
Hydraulikę Auto powinno podnosić się równo, utrzymywać wysokość i nie zostawiać plam pod sobą Nierówna praca, opóźnione podnoszenie, wycieki
Układ kierowniczy Diravi ma działać lekko, płynnie i bez szarpnięć Luzy, ciężka praca, brak stabilizacji
Silnik i chłodzenie V6 Maserati nie lubi zaniedbań i musi mieć potwierdzoną obsługę Przegrzewanie, nierówna praca, brak historii serwisowej
Korozję To klasyk z lat 70., więc stan blachy mocno wpływa na opłacalność Miękkie podłogi, źle naprawiane miejsca, ślady po amatorskich spawach
Dokumentację Rachunki i zgodność części podnoszą wartość oraz zmniejszają ryzyko Brak papierów, chaos w numerach, niejasna przeszłość

Największy błąd kupujących polega na założeniu, że „skoro to klasyk, to się go jakoś odrestauruje”. Przy tym modelu lepiej zapłacić więcej za auto kompletne i uczciwe niż później walczyć z cudzymi oszczędnościami. Dobrze utrzymany egzemplarz potrafi dać dużo radości, ale wymaga odpowiedniego zaplecza. I właśnie z tego powodu warto spojrzeć na rynek bez złudzeń.

Ile kosztuje dziś i kiedy ma to sens

Według danych Classic.com benchmark rynkowy dla SM wynosi około 37 667 dolarów, a średnia cena sprzedaży to około 35 872 dolary. Rekordowa sprzedaż w ich bazie sięgnęła 95 200 dolarów. To pokazuje, że w 2026 roku nie mówimy już o tanim klasyku „do zabawy”, tylko o samochodzie kolekcjonerskim, którego cena rośnie razem ze stanem, historią i oryginalnością.

W praktyce najtańsze egzemplarze są zwykle projektami wymagającymi dużych nakładów, a sensowne auta jeżdżące kosztują wyraźnie więcej. W mojej ocenie najuczciwszy podział wygląda tak:

  • egzemplarz do odbudowy kupuje tylko ktoś, kto ma własny warsztat albo bardzo mocny budżet,
  • auto jeżdżące, ale z historią do uporządkowania, ma sens dla pasjonata, który liczy się z bieżącymi wydatkami,
  • zadbaną sztukę z dokumentacją warto traktować jak klasę premium wśród klasyków,
  • najmocniej rosną w cenie samochody kompletne, oryginalne i serwisowane przez specjalistów.

Nie kupowałbym tego modelu tylko dlatego, że „już niedługo będzie droższy”. Najpierw trzeba chcieć z nim żyć, a dopiero potem myśleć o wartości kolekcjonerskiej. To prowadzi do ostatniej rzeczy, którą naprawdę warto z tego samochodu zapamiętać.

Dlaczego ten samochód nadal uczy, jak robić odważne auta

Dla mnie SM jest ważny nie dlatego, że jest rzadki, ale dlatego, że pokazuje spójność między wizją i techniką. Citroën zbudował auto, które miało sens jako projekt inżynierski, a jednocześnie było wystarczająco piękne, żeby zapisać się w pamięci na dekady. To rzadkie połączenie, zwłaszcza dziś, kiedy wiele samochodów jest poprawnych, ale mało z nich zostaje w głowie.

Jeśli ktoś myśli o zakupie, najrozsądniejsza droga jest prosta: szukaj kompletnego egzemplarza z dokumentacją, sprawdzonym układem hydraulicznym i historią obsługi. Nie kieruj się tylko ceną wejścia. W tym modelu tanie auto często okazuje się najdroższe. A jeśli po prostu fascynuje cię motoryzacja z charakterem, SM nadal jest jednym z najlepszych przykładów na to, jak daleko można było pójść w latach 70. bez kompromisu dla zwyczajności.

W skrócie: to klasyk dla ludzi, którzy chcą czegoś więcej niż ładnej blachy. Jeśli trafisz na zadbany egzemplarz, dostajesz nie tylko samochód, ale też fragment najbardziej odważnego okresu francuskiej motoryzacji.

FAQ - Najczęstsze pytania

Citroën SM jest wyposażony w silnik V6 konstrukcji Maserati o pojemności 2,7 lub 3,0 litra. Jednostka ta generuje do 180 KM, co pozwalało na osiągnięcie prędkości ponad 220 km/h, czyniąc go jednym z najszybszych aut swoich czasów.
Diravi to innowacyjny układ kierowniczy ze zmiennym wspomaganiem zależnym od prędkości jazdy. Zapewnia on niezwykłą lekkość manewrowania na parkingu oraz dużą stabilność i automatyczne centrowanie kierownicy podczas szybkiej jazdy na trasie.
Kluczowy jest stan zawieszenia hydropneumatycznego, szczelność układu Diravi oraz historia serwisowa silnika Maserati. Warto szukać kompletnych egzemplarzy, ponieważ renowacja zaniedbanego auta jest niezwykle kosztowna i skomplikowana.
W latach 1970–1975 wyprodukowano łącznie 12 920 egzemplarzy tego modelu. Mimo krótkiego stażu rynkowego, auto stało się ikoną stylu i technologii, łącząc francuski komfort z włoskimi osiągami silnika Maserati.
Oceń artykuł

Średnia: 0.0 / 5 · 0 ocen

Tagi

citroen sm citroën sm dane techniczne citroën sm silnik maserati
Autor Gabriel Wasilewski
Gabriel Wasilewski
Nazywam się Gabriel Wasilewski i od 10 lat zajmuję się tematyką motoryzacyjną. Moja fascynacja samochodami zaczęła się w dzieciństwie, kiedy to spędzałem godziny na czytaniu o nowinkach w branży oraz obserwowaniu, jak różne modele zmieniają się na przestrzeni lat. W moich artykułach staram się w przystępny sposób wyjaśniać skomplikowane zagadnienia związane z motoryzacją, od technologii silnikowych po najnowsze trendy w designie. Pracując nad treściami, zawsze dbam o rzetelność informacji, porównując źródła i analizując aktualne wydarzenia w branży. Moim celem jest dostarczanie czytelnikom użytecznych i zrozumiałych materiałów, które pomogą im lepiej zrozumieć świat motoryzacji. Pasjonuje mnie nie tylko pisanie o samochodach, ale również dzielenie się wiedzą, która może ułatwić podjęcie decyzji przy wyborze pojazdu czy zrozumieniu nowych technologii.
Komentarze (0)
Dodaj komentarz